Posted in Bez kategorii on 05/06/2010 11:39 am by admin
Spacer i ulubione zabawy.
Ulubionym zajęciem naszego psa są spacery. I CHYBA NIKOGO TO NIE DZIWI. Nie znam żadnego zdrowego psa który nie lubiłby spacerów. Oczywiście najlepsze są te spacery na których pies nie musi chodzić na smyczy. Ja rzadko decyduję się na takie rozwiązanie podczas spacerów, ponieważ Odi nie zawsze po spuszczeniu ze smyczy robi to o co mi chodzi. Jeśli ma lepszy dzień to wykonuje moje polecenia. Wraca do nogi na pierwsze zawołanie. Natomiast, jeśli postanowi sobie, że dzisiaj będzie robił to na co ma ochotę – na nic nie zwraca uwagi. No i jest kilka rzeczy których podczas spacerów z naszym psem można być pewnym. Po pierwsze to to, że wejdzie do każdej napotkanej wody bez względu na pogodę. Po drugie to to, że jeśli w pobliżu będzie jakieś błoto to Odi na pewno je znajdzie i na pewno się w nim wytarza. Po trzecie to to, że nie odpuści żadnemu psu. Choć to ostatnio zaczyna się zmieniać. I nie chodzi tu o warczenie czy szczekanie. Chodzi o szczeniacką zabawę. I nie odstrasza go fakt, że np. ów kompan zabawy szczerzy kły i jedyne na co ma ochotę to połknąć Osiego w całości. Odi i tak ma ochotę na zabawę z tym zwierzakiem. No i sam fakt wystąpienia jednej z tych trzech rzeczy podczas jednego spaceru sprawia, że Odi bardzo często chodzi głównie na smyczy. No co innego kiedy w spacerku uczestniczy sam Pan domu. To wtedy pies ma aż nadto dużo swobody. I biega sobie swobodnie. Niestety często kończy się to jednym z wymienionych elementów – kąpiel w wodzie, kąpiel błotna lub zabawy z innym czworonogiem od których psa nie można odciągnąć. To dzięki Osiemu spacery są stałym elementem naszego dnia. Jeśli ktoś ma psa wie co mam na myśli. Jeśli ktoś się dopiero nad psem zastanawia to musi mieć to na uwadze. Z psem trzeba na spacery chodzić. Nie ważne jaka jest za oknem pogoda. Nie ważne czy pada deszcz, czy pada śnie, czy wieje czy też świeci słońce. Pies i tak musi wyjść. Oczywiście wychodzimy z psem kilka razy dziennie. Bo pies podobnie jak człowiek musi załatwiać swoje potrzeby. Ale przynajmniej jeden spacer musi być dłuższy. Pies musi sobie pobiegać. Musi poszaleć żeby w domu wytrzymać. Dlatego my bardzo dbamy o to żeby Odi miał przynajmniej jeden naprawdę bardzo długi spacer. Najlepiej taki na którym może sobie swobodnie sobie pobiegać. Poszaleć sobie. Pobiegać za swoją ulubioną zabawką lub zwykłym patykiem. A dla nas jest to często czas wspólnych spacerów. Czas spędzania wspólnie czasu całej naszej rodzinki: mama, tata, syn i pies…
Posted in Bez kategorii on 05/06/2010 11:38 am by admin
To jest blog o moim najlepszym przyjacielu – psie.
Pies jest w naszej rodzinie już od trzech lat. Wabi się Odi. To najzabawniejszy foksterier jakiego kiedykolwiek widziałam. Użeka wszystkich dookoła. Nikt nie potrafi oprzeć się jego urokowi.
Nasz pies należy do niejadków. Jest bardzo wybredny jeśli chodzi o rodzaj jedzenia. Jeśli chodzi o karmy suche najbardziej lubi tak zwane fast-foody czyli karmy często reklamowane w telewizji, ale nie koniecznie zawierajace najlepsze właściwości. Im droższa karma, polecana przez lekarza wetetynarii tym mniej chetnie jedzona jest przez Odiego. Wiele razy ulegałam namową wielu dobrze wyszkolonych sprzedawców w sklepach zoologicznych i kupowałam mu drogie jedzenie. Niestety często były to pieniądze wyrzucone w błoto. Odi w dziwny sposób, znany tylko sobie dozuje sobie porcje żywieniowe. Potrafi np. przez kilka dni jejść naprawdę niewiele – po czym przez następny tydzień je naprawdę dużo. Wszelkie sztuczki podpowiadane przez specjalistów takie jak zabieranie jedzenia z miski i pozostawianie miski pustej przez większą część dnia oraz stosowanie stałych godzin jedzenia na nic się zdały. Może to troszkę nasza wina bo zbyt szybko się poddawaliśmy i mało stanowczo wszystkie te zasady wcielaliśmy w życie. Na pewno dla tego, że nasz pies od jakiegoś czasu zostaje w domu sam przez kilka godzin. Do tej pory było tak, że pies w domu zostawał sam bardzo rzadko. I jeśli nie je przez kilka dni prawie nic zabrać mu jedzenie z miski i zostawić na cały dzień tylko z wodą to ponad nasze siły. Dlatego dbam o to by w misce przed moim wyjściem z domu była zawsze woda i sucha karma. Nasz pupil bardzo lubi kiedy mu gotujemy. Choć gotowałam mu wiele rzeczy to nie mam nigdy pewności, czy to co mu ugotowała na pewno będzie mu smakowało. Nie ma takiego jedzenia, na które od razu się rzuca. Nie ma znaczenia czy jest to sucha karma, czy gotowane pod psa jedzenie, czy też najlepsza kiełbasa. Bez specjalnego zachęcenia pies często nawet nie podchodzi do miski. Natomiast właściwie zachęcony często zjada to co mu przygotowaliśmy. Zachęcenie to polega na wsadzeniu mu do pyska odrobiny tego co chcemy żeby zjadł. Najlepiej przy tym wszystkim udawać, że sami też właśnie to jemy. Wystarczy zwyczajnie udawać, że coś właśnie przeżuwamy. Pies się na to szybko łapie i też zaczyna jejść. Choć nie zawsze to działa. Czasami zastanawiam się czy ten nasz ulubieniec nie ma wstrętu do jedzenia lub jakiegoś innego schorzenia. Gdyby chodziło o człowieka z takimi problemami żywieniowymi już dawno jakiś lekarz zdiagnozował by przypadek. Z psami jest inaczej. Nie che jeść to nie. Jakoś do tego przywykliśmy i raczej traktujemy to jak jego cecha charakterystyczna niż wada.