Archiwum miesiąca Maj, 2010

Jaka smycz dla psa?

Jaka smycz dla psa?

Pewnie każdy właściciel czworonoga choć raz stał przed takim wyborem. Wiadomo, że smycz nie jest wieczna i co jakiś czas trzeba kupić nową. My mamy w domu kilka smyczy dla naszego foksteriera, ale zawsze jest taka „główna”. Jeśli się zaczyna coś z nią dziać zaczynamy zastanawiać się nad nową. Nie chodzi o to, że smycz się psuje. Do zmiany zazwyczaj dochodzi z powodów estetycznych. Dbamy o takie szczegóły. To tak jak chodzenie w dziurawych obdartych butach.  Jeśli chodzi się z psem często na spacery to zwyczajnie pojawiają się z czasem na niej ślady użytkowania. Oczywiście zdarzają się takie uszkodzenia jak przegryzienie przez psa, zepsute zapięcie, pęknięta obudowa. To zupełnie normalne. Tylko nie używane smycze się nie niszczą.

Jeśli chodzi o dobór smyczy to do wyboru jest kilka rodzajów. Głównie dzielimy je na automatyczne (zwijane), i zwykłe klasyczne. Tu wybór uzależniony jest od specyfiki psa, spacerów, miejsca używania. Osobiście uważam, że dobrze mieć oba rodzaje.

Jeśli chodzi o smycz automatyczną – jest idealna na spacery w mieście, gdzie pies ma troszeczkę więcej swobody. Właściciel natomiast ma pewność, że pies mu nie ucieknie, nie wpadnie pod samochód. Taką smycz koniecznie należy dopasować do wagi i wielkości psa. Co do długości ja preferuję 5 m. Osobiście uważam, że dłuższa smycz może doprowadzić do niepotrzebnych zagrożeń. Im dalej pies się oddali tym trudniej nad nim zapanować. Następnym dylematem będzie smycz automatyczna na tasiemce czy smycz na lince. Ta na lince się nie brudzi – tzn. tego brudu nie widać. Ale na końcówce zazwyczaj jest tasiemka i nie zwija się do samego końca. Ja osobiście gustuję w tych całkowicie tasiemkowych. Zwijają się do samego końca, dzięki temu można trzymać psa przy samej nodze. Łatwiej jest w nich kontrolować krótkie długości.

Natomiast smycz zwykła, zazwyczaj parciana lub rzemykowa jest idealna jeśli zależy nam żeby pies chodził przy nodze. W przypadku mojego psiaka zauważyłam, że na takiej smyczy lepiej współpracuje. Nie należy do zbytnio zdyscyplinowanych czworonogów, a na krótkiej klasycznej smyczy trzyma krok z właścicielem. Tylko przy wyborze takiej smyczy nie należy przesadzać z jej długością. Bo to komicznie wygląda, jak na spacerze wymachujemy rękami żeby nad naszym psem zapanować – jeśli smycz jest zbyt długa.

Na rynku jest bardzo duży wybór różnych producentów takich jak: Dingo, Ferplast, Fleki, Hilton,  Trinie. Rozpiętość cenowa jest również spora. Każdy znajdzie coś dla siebie od ceny po kolor i zdobienia.

Smycz dla psa to jak buty dla człowieka. Kto z nas ma tylko jedną parę. Mamy różne na różne okazje w różnych kolorach i fasonach. Dlaczego z psem ma być inaczej. Jeśli mu jej nie kupimy to on się sam o nią nie upomni. Dbajmy o swoich najlepszych przyjaciół…



 

Kąpiel w wannie po kąpieli błotnej.

Po dzisiejszym spacerze konieczna była kąpiel. Zresztą bardzo często tak to się kończy. Dzisiaj w parku nasz pies Odi wytaplał się w błocie. Z natury foksteriery są białej maści przeplatane gdzieniegdzie ciemnymi plamkami. Po dzisiejszej wizycie w parku pies był cały czarny. I przy tym wszystkim jego właściciel również. Bo po przyjemnym wytarzaniu się w błocie piesek postanowił troszeczkę tego błota z siebie zrzucić.  A że właściciel był akurat w pobliżu to już nie psa wina. Błota było na tyle dużo, że nie widać było nawet oczu psa. Trzeba było mu błoto z oczu wycierać chusteczką. Na szczęście Odi bardzo lubi się kąpać. Nie przeszkadza mu to zupełnie. Wystarczy tylko zachęcić go do wskoczenia do wanny. I nie trzeba się prosić. Pies po chwili jest już w środku. Jak był małym szczeniaczkiem to kąpiel zaczynała się od zabawy w wannie. Ganiał za wodą jak szalony. Teraz z racji tego, że pies jest większy a wanna nadal tych samych rozmiarów taka zabawa nie jest możliwa. Do mycia psa używam szamponów dla psów. Wielu już próbowałam i różnie się sprawdzały. Oczywiście najłatwiej dostępne są szampony i odżywki w sklepach zoologicznych czy supermarketach. Wybór jest dość duży. Skuteczność tych szamponów dla psów opisywana przez producentów również rozmaita. Mają działanie zmiękczające, odstaszające insekty, ułatwiające rozczesywanie. Co do tych produktów dostępnych w sklepach ja wyznaję zasadę – musi ładnie pachnąć. To dość istotne jeśli pies mieszka w domu i lubi wskakiwać na kolana. Ale niestety z tym właśnie jest zawsze największy problem. Zazwyczaj po wykąpaniu w takim szamponie pies pachnie – a raczej śmierdzi jak mokry pies. Po wyschnięciu jest już raczej nieco lepiej, choć sam zapach nie zachwyca. Nie należy przepłacać za te produkty. Najlepiej wybrać produkt w rozsądnej cenie. To samo tyczy się również odżywek dla psów po kąpieli. Tu też bym nie przesadzała. Jeśli chodzi o naszego psa najbardziej lubię stosować szampon dla psów znanej firmy Bayer – ten z różem na butelce. Świetnie się tym psa domyja, bardzo fajna jest po kąpieli sierść i baaardzo ładnie pies pachnie. Szampon nie należy do najtańszych ale jest bardzo wydajny i butelka wystarcza na bardzo długo. My kupujemy go u naszego lekarza weterynarii. Ale wiem że coraz częściej można dostać ten szampon w sklepach zoologicznych. Sprawdziłam go i z czystym sumieniem polecam ten zakup wszystkim właścicielą czworonogów. Co to tego z niebieskimi paskami – jest równie dobry co ten z różowymi paskami ale niestety nie ma tak ładnego zapachu. Jest raczej bezwonny.
Jeśli zaś chodzi o sytuacje awaryjne z autopsji wiem, że psa można wykąpać we wszystkim co jest akurat pod ręką. Jeśli nie zmusza nas do tego sytuacja to oczywiście odradzam, bo produkty których używają ludzie nie są dobrym wyborem dla psa. Ale jeśli mamy do wyboru psa w błocie lub psa wykąpanego w szampanie, mydle w płynie, żelu pod prysznic lub innym stosowanym na codzień przez ludzi produkcie – to ja wybieram psa czystego. Bo błoto to oczywiście tylko jeden z wariantów w którym nasz przyjaciel akurat postanowił się wytaplać. Są niestety psy o innych upodobaniach – dużo bardziej nieprzyjemnych dla swoich właścicieli. Najlepiej z tychg wszystkich wypróbowanych u naszego psa sprawdza się mydło w płynie.
Ale nic nie zastąpi dobrego szamponu dla psa.
 

To co tygryski lubią najbardziej

Ulubiona zabawa.

Jak wyglądają wasze codzienne spacery?

Nasz pies najbardziej na świecie podczas spacerów lubi biegać za zabawką. Może być to piłeczka, frisbi, patyk czy cokolwiek innego. Jest niezniszczalny podczas tych czynności. My mu rzucamy a on przynosi i tak w kółko. Czasami mam już dość a on wtedy zaczyna szczekać i nie odpuszcza. I choć czasami widać i po nim że jest już zmęczony to jemu ciągle jest mało. Przynosi zabawkę i głośnym szczekaniem dopomina się o kolejny już rzut. A ile jest przy tym śmiesznych sytuacji. Wszyscy się wtedy dobrze bawią. Zabawnie jest wtedy gdy przechodząc w parku napotykamy bawiących się frisbi ludzi. Odiemu nie przeszkadza, że zabawka nie jest jego. Jeśli tylko znajdzie się w zasięgu jego wzroku, to na pewno nie powstrzyma się przed jej przechwyceniem. O dziwo jeszcze się nie zdarzyło żeby to komuś przeszkadzało. Ludzie bardzo pozytywnie odbierają taką reakcje psa. To ich trzeba później odciągać od zabawy z psem. Fajnie to wygląda jak młodzi ludzie prześcigają się żeby tylko pobawić się z psem.

Odi bardzo lubi zabawy w parku z naszym ośmioletnim synem. Szczególnie jeśli ten akurat bawi się jakimś znalezionym patykiem. I nie chodzi już wtedy o zwykłe aportowanie. Najlepszą zabawą ich obu jest siłowanie się. Jeden drugiemu próbuje tego patyka zabrać. I żaden nie odpuszcza. Pies szczerzy kły i trzyma z całej siły. Trzyma tak mocno, ze często wisi łapami nad ziemią. Ale dalej trzyma. A jak wysoko potrafi podskoczyć taki mały foksterier. To naprawdę zadziwiające. Nasz pies jest doskonałym przykładem rozbawionego kundla. Merdającego ogonkiem, skaczącego szczęśliwego psa. Właśnie na naszych codziennych spacerach widać jakim jest energicznym, chętnym do zabawy wesołym psiakiem. Choć byśmy byli nie wiem jak zmęczeni to po takim spacerze człowiek czuje, że zrobił coś bardzo dobrego. Bo przecież pies domowy jest od nas całkowicie zależny. To od nas przecież zależy czy coś zje, czy dostanie pić, czy pobiega dzisiaj w parku. Jeśli nam się nie chce to pies tylko skuli ogon  i smutny położy się zwinięty w kłębek. A przecież tak niewiele trzeba żeby pies był najszczęśliwszym psem pod słońcem. Wystarczy spędzić z nim czas podczas długich spacerów przeplatanych ulubionymi zabawami naszego pupila. Więc jeśli nie masz dzisiaj ochoty na długi spacer pomyśl o swoim psie – jak smutno mu będzie jeśli nie wyjdziecie. Tak nie wiele trzeba żeby pies był pełen szczęścia.

 

Spacerki

Spacer i ulubione zabawy.
Ulubionym zajęciem naszego psa są spacery. I CHYBA NIKOGO TO NIE DZIWI. Nie znam żadnego zdrowego psa który nie lubiłby spacerów. Oczywiście najlepsze są te spacery na których pies nie musi chodzić na smyczy. Ja rzadko decyduję się na takie rozwiązanie podczas spacerów, ponieważ Odi nie zawsze po spuszczeniu ze smyczy robi to o co mi chodzi. Jeśli ma lepszy dzień to wykonuje moje polecenia. Wraca do nogi na pierwsze zawołanie. Natomiast, jeśli postanowi sobie, że dzisiaj będzie robił to na co ma ochotę – na nic nie zwraca uwagi. No i jest kilka rzeczy których podczas spacerów z naszym psem można być pewnym. Po pierwsze to to, że wejdzie do każdej napotkanej wody bez względu na pogodę. Po drugie to to, że jeśli w pobliżu będzie jakieś błoto to Odi na pewno je znajdzie i na pewno się w nim wytarza. Po trzecie to to, że nie odpuści żadnemu psu. Choć to ostatnio zaczyna się zmieniać. I nie chodzi tu o warczenie czy szczekanie. Chodzi o szczeniacką zabawę. I nie odstrasza go fakt, że np. ów kompan zabawy szczerzy kły i jedyne na co ma ochotę to połknąć Osiego w całości. Odi i tak ma ochotę na zabawę z tym zwierzakiem. No i sam fakt wystąpienia jednej z tych trzech rzeczy podczas jednego spaceru sprawia, że Odi bardzo często chodzi głównie na smyczy. No co innego kiedy w spacerku uczestniczy sam Pan domu. To wtedy pies ma aż nadto dużo swobody. I biega sobie swobodnie. Niestety często kończy się to jednym z wymienionych elementów – kąpiel w wodzie, kąpiel błotna lub zabawy z innym czworonogiem od których psa nie można odciągnąć. To dzięki Osiemu spacery są stałym elementem naszego dnia. Jeśli ktoś ma psa wie co mam na myśli. Jeśli ktoś się dopiero nad psem zastanawia to musi mieć to na uwadze. Z psem trzeba na spacery chodzić. Nie ważne jaka jest za oknem pogoda. Nie ważne czy pada deszcz, czy pada śnie, czy wieje czy też świeci słońce. Pies i tak musi wyjść. Oczywiście wychodzimy z psem kilka razy dziennie. Bo pies podobnie jak człowiek musi załatwiać swoje potrzeby. Ale przynajmniej jeden spacer musi być dłuższy. Pies musi sobie pobiegać. Musi poszaleć żeby w domu wytrzymać. Dlatego my bardzo dbamy o to żeby Odi miał przynajmniej jeden naprawdę bardzo długi spacer. Najlepiej taki na którym może sobie swobodnie sobie pobiegać. Poszaleć sobie. Pobiegać za swoją ulubioną zabawką lub zwykłym patykiem. A dla nas jest to często czas wspólnych spacerów. Czas spędzania wspólnie czasu całej naszej rodzinki: mama, tata, syn i pies…

 

Coś na początek…

To jest blog o moim najlepszym przyjacielu – psie.
Pies jest w naszej rodzinie już od trzech lat. Wabi się Odi. To najzabawniejszy foksterier jakiego kiedykolwiek widziałam. Użeka wszystkich dookoła. Nikt nie potrafi oprzeć się jego urokowi.

Nasz pies należy do niejadków. Jest bardzo wybredny jeśli chodzi o rodzaj jedzenia. Jeśli chodzi o karmy suche najbardziej lubi tak zwane fast-foody czyli karmy często reklamowane w telewizji, ale nie koniecznie zawierajace najlepsze właściwości. Im droższa karma, polecana przez lekarza wetetynarii tym mniej chetnie jedzona jest przez Odiego. Wiele razy ulegałam namową wielu dobrze wyszkolonych sprzedawców w sklepach zoologicznych i kupowałam mu drogie jedzenie. Niestety często były to pieniądze wyrzucone w błoto. Odi w dziwny sposób, znany tylko sobie dozuje sobie porcje żywieniowe. Potrafi np. przez kilka dni jejść naprawdę niewiele – po czym przez następny tydzień je naprawdę dużo. Wszelkie sztuczki podpowiadane przez specjalistów takie jak zabieranie jedzenia z miski i pozostawianie miski pustej przez większą część dnia oraz stosowanie stałych godzin jedzenia na nic się zdały. Może to troszkę nasza wina bo zbyt szybko się poddawaliśmy i mało stanowczo wszystkie te zasady wcielaliśmy w życie. Na pewno dla tego, że nasz pies od jakiegoś czasu zostaje w domu sam przez kilka godzin. Do tej pory było tak, że pies w domu zostawał sam bardzo rzadko. I jeśli nie je przez kilka dni prawie nic zabrać mu jedzenie z miski i zostawić na cały dzień tylko z wodą to ponad nasze siły. Dlatego dbam o to by w misce przed moim wyjściem z domu była zawsze woda i sucha karma. Nasz pupil bardzo lubi kiedy mu gotujemy. Choć gotowałam mu wiele rzeczy to nie mam nigdy pewności, czy to co mu ugotowała na pewno będzie mu smakowało. Nie ma takiego jedzenia, na które od razu się rzuca. Nie ma znaczenia czy jest to sucha karma, czy gotowane pod psa jedzenie, czy też najlepsza kiełbasa. Bez specjalnego zachęcenia pies często nawet nie podchodzi do miski. Natomiast właściwie zachęcony często zjada to co mu przygotowaliśmy. Zachęcenie to polega na wsadzeniu mu do pyska odrobiny tego co chcemy żeby zjadł. Najlepiej przy tym wszystkim udawać, że sami też właśnie to jemy. Wystarczy zwyczajnie udawać, że coś właśnie przeżuwamy. Pies się na to szybko łapie i też zaczyna jejść. Choć nie zawsze to działa. Czasami zastanawiam się czy ten nasz ulubieniec nie ma wstrętu do jedzenia lub jakiegoś innego schorzenia. Gdyby chodziło o człowieka z takimi problemami żywieniowymi już dawno jakiś lekarz zdiagnozował by przypadek. Z psami jest inaczej. Nie che jeść to nie. Jakoś do tego przywykliśmy i raczej traktujemy to jak jego cecha charakterystyczna niż wada.